Turkmenistan

30.06.2019

Amerykańskie interesy w Turkmenistanie

Grzegorz Miszkiel

Sąsiadujący z Iranem i Afganistanem, zamknięty na świat, autorytarny Turkmenistan poprzez swoje położenie i ogromne zasoby gazu stał się interesującym punktem na politycznej mapie dla wielu światowych mocarstw. Jednym z nich są Stany Zjednoczone, które właśnie przysłały do Aszchabadu swojego nowego przedstawiciela. 

Rząd Turkmenistanu przyjął właśnie w Aszchabadzie nowego ambasadora Stanów Zjednoczonych. Człowiek ten to Matthew S. Klimow, uroczyście zaprzysiężony w Departamencie Stanu 13 czerwca. Nowy ambasador, absolwent West Point, służył jako oficer armii amerykańskiej w latach 1974–2003. Dowodził batalionem a później brygadą i otrzymał Srebrną Gwiazdę za udział w operacji Pustynna Burza. Odszedł na emeryturę w randze pułkownika.

W swoim zeznaniu z 16 maja przed amerykańskim senatem ówczesny kandydat Klimow podkreślił, że Stany Zjednoczone mają długofalowe interesy w Azji Środkowej, a jego nadchodząca praca w Turkmenistanie stanowi okazję do dalszego rozwoju pozycji USA w regionie i ochrony już posiadanych tam wpływów. Zwrócił też szczególną uwagę na lokalne problemy: „dziurawe granice, terroryzm i handel narkotykami” jako potencjalne zagrożenia dla Turkmenistanu, który graniczy z Iranem i Afganistanem.

Wymienione przez Klimowa problemy pokrywają się z najważniejszymi problemami oraz możliwościami zidentyfikowanymi przez centralne dowództwo USA. Oświadczenie CENTCOM z 2019 roku brzmi: „zmagająca się z wieloma problemami gospodarka, sztywny system polityczny i turkmeńska polityka pozytywnej neutralności w znacznym stopniu ograniczają możliwości współpracy międzynarodowej oraz jakość bezpieczeństwa Turkmenistanu.” CENTCOM wyjaśnia, że misja amerykańskich wojsk w Turkmenistanie jest związana z „ciągłą niestabilnością w Afganistanie i możliwością przepływu bojowników przez granicę.”

Przez tego typu obawy, jak również przez ciągłą obecność w Afganistanie, USA nadal zamierzają utrzymać swoje niewielkie siły wojskowe w Azji Środkowej.

Zeznanie Matthew Klimowa przed członkami Senatu spotkało się ze wzmożonym w ostatnim czasie zainteresowaniem USA znacznymi zasobami turkmeńskich węglowodorów. Turkmenistan posiada szóste pod względem wielkości rezerwy gazu ziemnego na świecie. Jego sprzedaż jest głównym źródłem dochodów tego kraju, stanowiąc prawie 80 procent przychodów z eksportu. Do niedawna jedynym znaczącym klientem Aszchabadu były Chiny, jednak w kwietniu 2019 roku po trzyletniej przerwie wznowiła import turkmeńskiego gazu Rosja.

Klimow zobowiązał się w swoim zeznaniu, że „podejmie wszelkie wysiłki w celu promowania dywersyfikacji rynków eksportowych gazu w Turkmenistanie - zarówno przez Morze Kaspijskie, jak i do Azji Południowej”.

Stany Zjednoczone chciałyby, aby Turkmenistan zdywersyfikował swój rynek gazu za pomocą rurociągu trans kaspijskiego, który pompowałby turkmeński surowiec do Europy. Gazociąg ten nadal znajduje się na etapie planowania, chociaż od lat 90. XX wieku jest przedmiotem zabiegów Waszyngtonu. Kluczem do zrozumienia amerykańskiego entuzjazmu na ten temat jest podpisanie w 2018 roku porozumienia w sprawie statusu prawnego Morza Kaspijskiego, które reguluje relacje między państwami przybrzeżnymi (Rosją, Kazachstanem, Turkmenistanem, Iranem i Azerbejdżanem). Umowa dopuszcza na terenie akwenu budowę infrastruktury energetycznej w tym rurociągów, a każda ze stron ma jurysdykcję nad wszystkimi instalacjami w swoim sektorze. Innymi słowy, państwa nadbrzeżne mają teraz ściśle określoną kontrolę nad wszelkimi materiałami przechodzącymi przez terytorium Morza Kaspijskiego. Wszystko to sprawia, że rozwój i kontynuacja projektu gazociągu trans kaspijskiego stały się teraz znacznie bardziej prawdopodobne.

Pomimo jasnych intencji budowy amerykańskich wpływów w regionie, Klimow podczas przesłuchania mocno skrytykował sytuację wewnętrzną Turkmenistanu. Odnosił się między innymi do łamania praw człowieka, pracy przymusowej i ograniczeniach praktyk religijnych.

Choć godne uwagi jest, że ambasador Klimow zamierza zająć się owymi naglącymi kwestiami jako ambasador, prawdopodobnie znacznie więcej czasu poświęci na walkę z tym, co opisał jako „słabe otoczenie regulacyjne Turkmenistanu i nadmierna biurokracja”.

Stany Zjednoczone zwracają uwagę na możliwość, że Turkmenistan w przyszłości znacznie zdywersyfikuje swój rynek energii, co Waszyngton chciałby wykorzystać do swoich celów.

Zarówno ustępujący ambasador USA w Aszchabadzie Allan Mustard, jak i jego następca, publicznie wypowiadali się o problemie bliskości Turkmenistanu do Afganistanu i bezpieczeństwie granic. Obaj wielokrotnie odnosili się również do potencjału amerykańskich interesów handlowych w regionie.

Na podst: The Diplomat, Caspian Policy Center, AzerNews


Zobacz także:

Tagi:

Artykuł nie został jeszcze oceniony.

Oceń artykuł:

Komentarze:

Dodaj Komentarz:

Truncated incorrect DOUBLE value: '1990/'